wtorek, 10 lipca 2018

Włoska mentalność

Włochy, to kraj makaronów, wina i bardzo pozytywnych ludzi. Byłam tam tydzień. Spotkało mnie wiele miłych rzeczy. Zrelaksowałam się i wróciłam do Polski z nowymi przemyśleniami i z nowymi pomysłami na siebie. Byłam half-offline - dosłownie. Od Włochów moglibyśmy się wiele nauczyć. Przebywałam w turystycznym miasteczku położonym nad samym Adriatykiem. Żyłam chwilą, nie planowałam następnego dnia, to już miałam załatwione. Nie miałam większych problemów z dogadaniem się po angielsku. Zszokowało mnie, że osoby starsze potrafią się dogadać, a te młodsze...niekoniecznie. Kontaktu z ludźmi z Polski praktycznie nie miałam. W Wenecji był "pierwszy wolny czas". Poszliśmy na pizzę. Pani, która nas obsługiwała była przemiła i cały czas się uśmiechała. Każdy Włoch praktycznie się uśmiecha, jest tam wielu żartownisiów. Przyznam, że nie za bardzo chciałam jechać na początku, ale było warto i wróciłabym tam jeszcze jest raz. Różnica w mentalności jest diametralna. Tam, większość osób jest życzliwych, pomocnych, zapytają się skąd jesteś. Nikt Cię na plaży nie ocenia, za wygląd. Zbierają się ludzie do siatkówki i zapytają tylko czy chcesz grać. Nie oceniają za grę. Atmosfera jest fantastyczna. Wielu ludzi można poznać, niestety nad Bałtykiem brakuje zorganizowanego czasu chociażby dla dzieci. W swoim domku jestem dopiero od dwóch niecałych dni i praktycznie cały czas jestem uśmiechnięta. Tydzień czasu wystarczył mi dostrzec, że Polacy są ludźmi w większości niezadowolonymi i brakuje im uśmiechu na ustach. Jeśli każdy z nas chociaż wstawałby z uśmiechem na ustach, to udany dzień gwarantowany. Wielu z nas tego nie potrafi. Złapałam iskierkę dopiero tam, ponieważ inaczej uczyć się tego samemu niż przebywać w śród ludzi i złapać tego bakcyla. Słońce jest tam "ostre", ale tam wychodzi się rano, wraca na lunch, wychodzi o 16 i wraca późną nocą. Zapas witaminy D mam uzupełniony na długi czas. Wakacje to dobry czas na poznanie nowych ludzi w neutralnym dla nas środowisku. Czas zmian i nauki. Tak dokładnie, nauki ale nad sobą i nie tylko. Większa kontrola i więcej czasu dla samego siebie powoduje, że bardziej przywiązujemy uwagę do tego jak postępujemy.


niedziela, 13 maja 2018

Pielęgnacja skóry cz.1

Parę lat temu, mało kto używał peelingu, kremów i innych wynalazków. Za dzieciaka twarz myłam mydłem i wodą. W zależności od wieku cera ma inne upodobania. W moim przypadku zwiększona pielęgnacja rozpoczęłam, kiedy zaczął się młodzieńczy trądzik. Mama zakupiła mi w aptece siarkową moc, teraz to jest barwa siarkowa i powiększyli zakres swoich kosmetyków. Żel bardzo pomógł. Pozbyłam się większych problemów trądzikowych, a teraz od czasu do czasu coś wyskoczy. Zaczęłam się wgłębiać w ten temat, kiedy zaczynałam się malować. Na początku wyszłam z założenia, że im więcej tym lepiej - to był błąd. Im mniej tym lepiej. Zaczęłam szukać, czytać, pytać. Wszystkie produkty, których używam można dostać je bez problemu (oprócz jednego toniku). Aktualnie używam kilku kosmetyków i zmieniam je, ponieważ skóra po jakiś czasie przyzwyczaja się. Przez to kosmetyk traci swoje wlaściwości. Przedstawię produkty, których używam ja. Nie daję gwarancji, że Tobie pomogą. Moja skóra reaguje na większość produktów. Zaczynamy serię, a w każdej kolejnej części będę opisywać kolejny kosmetyk do pielęgnacji twarzy, spodziewajcie się również nowości. Potraktujcie ten post jako zapowiedź. Jeśli chcesz przeczytać o jakimś kosmetyku pielęgnacyjnym to napisz mi o tym. Większość, rzeczy będę testować.


niedziela, 8 kwietnia 2018

Half-Offline

W połowie offline? Pewnie. W XXI wieku co raz więcej ludzi pojawia się w internecie, a wyznacznikiem stają się pieniądze, followersy, like. Co raz więcej czasu spedzamy w sieci. Jadąc autobusem większość osób, przegląda Facebook lub na inny portal społecznościowy. Przestajemy ze sobą rozmawiać. Rzadziej się uśmiechamy. Postanowiłam być half-offline. Dlaczego? Za rok matura, a social media powodują, że co raz mniej czasu poświęcałam dla samej siebie i na samorozwój. Przestałam czytać książki w takiej ilości, jak było to jakiś czas temu. Scrollowanie Instagrama i strony głównej na Facebook'u znudziło mi się. Odwiedzam tylko to, jeśli muszę. Mój telefon odblokowuje tylko dlatego, ponieważ muszę zadzwonić, napisać wiadomość. W ostatnich dniach nagle mam więcej czasu na naukę i na przyjemności. Mój dzień wydłużył się. Niestety w szkole jeszcze nie udało mi się przejść na ten tryb. Nie zmieniłam swoich spersonalizowanych ustawień. Powoli będę do tego dążyć. Moje podejście powolutku przechodzi zmiany.


Jest to za sprawą książki "Hejtoholik" Michała Wawrzyniaka. Zrozumiałam, że ciągłe przebywanie w internecie spowoduje, że powoli zmieniam sie w #hejtocholika, a wolę być #hejtbusterem. To nie jest książka dla każdego. Autor nie powie Ci co masz robić. To nie jest poradnik. To jest coś, co uświadomi Ci, że warto iść do swojego celu. Przynajmniej ja wyciągnęłam takie wnioski - ogółem. A tryb half-offline sam wszedł w życie. Internet to złodziej naszego wolnego czasu. Tumbrl Girls to zjawisko, którego nie rozumiem. Jakaś laska dyktuje innym jak mają wyglądać. Nie ważne, że w danej stylizacji wygląda źle, ale ona przecież ubrała się modnie. Co się stało z naszą oryginalnością? Co się stało z ludźmi? Dlaczego co raz młodsze osoby znajdują się w internecie? Zgubiliśmy sie w tym wszystkim. Podążamy za celami, które wyznacza INTERNET. Dlaczego nie postawisz sobie własnych celów, do których będziesz dążyć wytrwale? Dlaczego mamy tyle kompleksów? Instagram wyidealizował życie. Ktoś obejrzy takie zdjęcie i albo będzie #hejtoholikiemy, albo stwerdzi, że on nie jest na tyle interesujący, żeby wstawić zdjęcie. Co raz bardziej wydaje się, że możemy być całkowicie anonimowi. I tak jest, ale co jeśli nagle znajdziesz pseudofanów? Jest szansa, że naprawdę ktoś Cię polubi. Bądź #hejtbusterem, przejdź na tryb half-offline, dlatego że to bardzo ci ułatwi organizację dnia.

wtorek, 27 marca 2018

Kanapka z awokado

Ostatnio był postem o marzeniach, a dzisiaj zachęcam do kanapki z awokado. Moje pierwsze zetknęcie się z awokado miało parę lat temu i nie było zbyt pozytywne. Obiecałam sobie, że więcej po to nie sięgam.Nie dotrzymałam tego i bardzo się z tego cieszę. Uwielbiam wynajdywać proste i szybkie przepisy, ponieważ nie mam na to zbyt wiele. 
Awokado:
Tłuszcze zawarte w awokado w połączeniu z potasem skutecznie pomagają obniżyć ciśnienie krwi. Co ciekawe beta-sitosterol zawarty w jednonienasyconych tłuszczach, obniża poziom cholesterolu LDL i triglicerydów, jednocześnie powodując wzrost poziomu „dobrego cholesterolu” HDL we krwi. Awokado polecane jest dla osób zmagających się z miażdżycą. Zalecany kobietom w ciąży kwas foliowy w profilaktyce wad cewy nerwowej u rozwijającego się płodu, najlepiej spożywać w formie naturalnej. Zatem awokado również znajduje tu zastosowanie. Zawartość błonnika zapobiega skokom poziomu cukru we krwi, co można wykorzystać w diecie osób zmagających się z cukrzycą typu II. Witaminy E, A i C to cenne przeciwutleniacze, które pomagają w walce ze starzeniem organizmu. Istnieją badania wskazujące na przeciwnowotworowe działanie przeciwutleniaczy. Jednym z nielicznych naturalnych źródeł glutationu jest awokado. Ten cenny antyoksydant wspiera pracę wątroby, a także funkcjonowanie systemu nerwowego. Usprawnia nasz system immunologiczny. Poprawiając zdolność wchłaniania substancji odżywczych, dzięki zawartym enzymom, awokado polecane jest osobom cierpiącym na stany zapalne żołądka i jelit.

http://bonavita.pl/awokado-i-jego-wlasciwosci-zdrowotne bonavita.pl (o wiele więcej informacji znajdziesz na tej stronie)

Awokado jem na drugie śniadanie w szkole lub na pierwsze.
Składniki:

- pól awokado
- parę kropel z cytryny
- dwie kromki chleba pełnoziarnistego (można go zamienić)
- pomidor
- sól, pieprz (mogą być inne przyprawy - wedle uznania

Wykonanie:
- obrać awokado i pokroić w cienkie plasterki
- położyć na kromkach chleba i rozgnieśc widelcem, doprawić wedle uznania
- pokroić pomidora w plastry i położyć go na sam wierzch
- wszystko zkropić sokiem z cytryny
Smacznego 






niedziela, 18 marca 2018

Warto podążać za marzeniami.

Czy dla Ciebie są marzenia? Masz listę marzeń? Jak dziecko miałam taką listę. Chciałam być: piosenkarką, fryzjerką, kucharką, informatykiem. Pragnęłam napisać książkę, poznać wiele znanych osób. Czy coś spełniłam. Tak! Sama jestem w szoku. Jestem kucharką w moim domu, piszę bloga i poznałam wiele fantastycznych osób, a do informatyka dążę. Jestem na profilu dziennikarskim, ale będę zdawać maturę z rozszerzonej matematyki. Jest ciężko, ale daję radę i podoba mi się to. A jak z Twoimi marzeniami? Każdy z nas je ma. Z wiekiem zapominamy o czymś takim jak spełnianie marzeń. Marzenie samo się nie spełni, to Ty musisz zrobić wszystko, aby się spełniło. Samo nic nigdy się nie robi. XXI wiek wymaga od nas szybkiego trybu życia. Praca, szkoła, dom, czas wolny, rodzina, pasja, a myślisz o sobie? Według mnie, każdy powinien mieć czas na zatrzymanie się i skupienie na samym sobie i swoich najbliższych. Niestety, doba, ma tylko 24 h i ciężko jest to zrobić. Dlatego polecam przeczytanie tego: Organizacja czasu, czy wszystko o niej wiesz?
Co się stało z naszymi dziecięcymi marzeniami? Dorastamy z przeświadczeniem, że to co za dzieciaka się myślało to mija. Nic bardziej mylnego. Każdy z nas jest gdzieś tam głęboko dzieckiem, które chce poczuć się beztrosko i pobiegać za motylami. Sama mówię, że nie mam czasu np. na dokładne porządki w moim pokoju. Ale czy tak faktycznie jest? Nie, po prostu tego nie lubię i szukam sobie dodatkowych zajęć. Dla mnie niezwykle ważne jest to, żeby układać sobie tak życie, żeby być wiecznie szczęśliwym. Nigdy nie jest idealnie, ale dążę do tego. To co robię teraz nie jest z przypadku. Wierzę głęboko, że dzięki nauce zajdę daleko, ponieważ po to się uczę. Nie chcę zostać oszukana i zmanipulowana. Chcę żyć tak jak ja chcę, czyli pragnę szczęśliwej przyszłość. Myślę, że ty również tego chcesz a nawet pragniesz. Gdy teraz jest ciężko to pamiętaj, że później będzie tylko i wyłącznie lżej. 
Jeszcze w 2015 roku nie wierzyłam, że schudnę i się ruszę. Dowiedziałam się w 2017, że nie mogę biegać, bo mam problem z kolanami. Przerzuciłam się na basen i osiągnęłam mały sukces - spełniam kolejne swoje marzenie. Więcej o tym jak i ile schudłam dopiero kiedy osiągnę mały kroczek w kierunku tego ogromnego celu.

P.S. Jeśli chodzi o zdjęcia, to póki co nie będę wstawiać nowych, chyba, że będę robić foodbook w wersji pisanej (jeśli jest o odpowiednik tego słowa to podrzuć go w komentarzu). Czekam do moich urodzin, ponieważ planuję ogromne podsumowanie mojego 18-letniego życia.

niedziela, 11 marca 2018

Organizacja czasu, czy wszystko już o niej wiesz?

Takich postów jest bardzo dużo. Często są to same wskazówki, których jest bez liku. A jak to wygląda tak na prawdę? To nie przychodzi od tak. Każdy bloger, który o tym pisał bądź nagrał filmik musiał się nauczyć pewnych rzeczy. Przychodzą one innym łatwiej innym trudniej. Ja jestem z tych osób, którym jakiekolwiek zmiany przychodzą z ogromnym trudem. Kiedy postanowiłam coś organizować? W podstawówce już byłam wybierana jako "lider", którym się nie czułam, ale wykonywałam zadanie. Jako introwertyk, wolę działać sama niż prosić kogokolwiek o pomoc, ale wiadomo, że daleko tak nie pojadę. Łatwiej zawsze planować jest pracę niż swoje życie. Dzieje się tak, ponieważ od wielu lat robimy coś w kółko to samo. Takim prawdziwym blogowaniem, zaczęłam się interesować jakiś rok temu. Planery, kalendarze, kartki z listą zadań, kolorowe długopisy itd. Nie przyniosło to skutków, ponieważ nie było to przemyślane. Teraz to zmieniłam. Od września 2017 roku posiadam kalendarz ucznia na cały rok szkolny. Zaczęłam zapisywać wszystkie najważniejsze rzeczy i używałam kolorów. Jestem typowym wzrokowcem i muszę mieć wiele kolorów. Każdą najmniejszą rzecz, którą zrobiłam to wykreślałam. Wtedy czuję się lepiej. Ważną rzecz, którą zaobserwowałam jest to, że jeśli mam wiele rzeczy do zrobienia to jestem w stanie zrobić wszystko, a kiedy mam nie wiele rzeczy to jestem rozleniwiona - to nie jest fajne. Łatwo nie jest, a teraz przedstawię Ci 5 zasad, które ja wprowadzam stopniowo.

1. Systematyczność - nie odkładaj niczego, co masz jutro zrób dzisiaj, to jutro zyskasz więcej wolnego, poczujesz też, że masz kontrolę nad tym co się dzieje

2. Silna wola - idź i kup kalendarz, bądź sam zrób planer, jak to masz to będzie Ci łatwiej iść dalej

3. Noś przy sobie swój kalendarz - wiele razy złapałam się na tym, że musiałam zapisać coś co mi przyszło nagle mi coś zapisać i się okazało, że nie mam gdzie zapisać, człowiek jest tylko człowiekiem

4. Regularnie sprawdzaj swoje zadnia - tak, tak, tak, sprawdzaj, mogłeś czegoś nie zauważyć, pominąć, jeśli coś robisz, to rób to porządnie

5. Wszystko z umiarem - ta zasada dotyczy kazej dziedziny życia, jeśli dasz zbyt dużo zadań to się zniechęcisz, jeśli dasz zbyt mało, to się rozleniwisz


woda - mniejsze migreny i zaspokoisz pragnienie tylko wodą
kawa - kiedy już ledwo wytrzymujesz, ale na prawdę masz coś ważnego do zrobienia (preferuję zbożową, lub herbatę zieloną)
kalendarz - obowiązkowo obok laptopa
laptop - sprawdzanie maila i innych ważnych stron
długopis - czymś pisać trzeba
telefon - musisz być pod ręką, nigdy nie wiadomo co się wydarzy

piątek, 9 lutego 2018

Pudding z nasionami chia

Każdego z nas dopada pytanie, kiedy stajemy przed otwartą lodówka: co by tu zjeść? Bardzo malutkimi kroczkami zbliża się wiosna. Więcej czasu na dworze, szybkie posiłki. Lubię zjeść coś słodkiego, dobrego i zdrowego. Przygotowałam dla Ciebie szybką propozycję. Znasz szałwię hiszpańską (chia)?

"Nasiona szałwii hiszpańskiej zawierają 20% białka, 34% tłuszczu, 25% błonnika pokarmowego (głównie rozpuszczalnego w wodzie, o wysokiej masie cząsteczkowej), znaczny poziom przeciwutleniaczy (kwas chlorogenowy i kawowy,oraz flawonoidy w tym myrycetynękwercetynę i kemferol). Ponadto zawierają cenne dla zdrowia człowieka składniki mineralne: żelazomagnezcynkfosfor, a także wapń i witaminy: E, B1, B3Olej z nasion chia zawiera bardzo wysokie stężenie kwasów tłuszczowych omega-3 – około 64%, a także kwasy tłuszczowe omega 6, które występują w korzystnym dla zdrowia i prewencji chorób stosunku do omega-3. Nasiona Chia nie zawierają glutenu, natomiast zawierają śladowe ilości sodu." (żródło: Wikipedia)

Niestety (przynajmniej w moim mieście) nie jest tak łatwo dostępna. Zakupiałam ją w Carrefour na wagę. Natchniona przez profile na instagramie, które publikują zdrowe przepisy zmotywowałam się. 

Składniki:
~ chia
~ jogurt naturalny
~ wybrane owoce

Sposób przygotowania:
1. Nasiona chia trzeba namoczyć i pozostawić na kilka godzin, 3 łyżki nasion i kubek mleka, wody lub soku;
2. Kiedy z nasion powstanie gęsta substancja przełożyć do innego naczynia, w którym podany zostanie deser;
3. Na warstwę nasion delikatnie położyć jogurt naturalny, tak żeby nie zmieszał się szałwią;
4. Na sam wierzch delikatnie położyć wybrane owoce, która można posypać cynamonem.







Włoska mentalność

Włochy, to kraj makaronów, wina i bardzo pozytywnych ludzi. Byłam tam tydzień. Spotkało mnie wiele miłych rzeczy. Zrelaksowałam się i wróci...